Wspomnienia

 

Wspomnienia Bronisława Mazurskiego (ur. 1928), który jako chłopiec mieszkał w Hrebennem gdzie jego ojciec Jan Mazurski był komendantem posterunku policji. Prezentowany fragment jest częścią większej publikacji "Miejsca mojego zamieszkania - z Dubaniowic przez Rudki. Rawę Ruską, Hrebenne, Siedliska, Żółkiew, Strzałki, Bóbrkę, Golczewo, Braniewo i znowu Golczewo do Kielc". 

 Urodziłem się w Dubaniowicach, wiosce niedaleko Rudek położonej w województwie lwowskim w dniu 5 marca 1928 roku. W Dubaniowicach dlatego, bo mój Tata w tym czasie, będąc funkcjonariuszem Policji Państwowej, na tym posterunku pełnił służbę i tam z rodziną mieszkał. Wtedy rodzice mieli tylko jednego syna - Tadeusza, urodzonego 5 października 1925 roku. Ja byłem drugim z kolei synem. W 1929 roku Tato został przeniesiony do pracy na posterunku PP w Rudkach. W Rudkach mieszkaliśmy w dwóch miejscach. Pierwsze nasze mieszkanie było u Lewczaka. Był to dom w którym zajmowaliśmy pokój z kuchnią. Tam urodził się trzeci syn Mieczysław w dniu 31 maja 1930 roku. Dokładnie nie pamiętam, ale było to prawdopodobnie w 1933 roku, zmieniliśmy mieszkanie i zamieszkaliśmy w domu Państwa Dobrzynieckich. Pan Dobrzyniecki był też policjantem. W czasie, kiedy mieszkaliśmy tam Tato, w okresie od 2 grudnia 1933 roku do 17 lutego 1934 roku, przebywał w Warszawie na kursie specjalnym dla komendantów posterunków Policji Państwowej. Po powrocie z kursu Tato nadal pracował na posterunku w Rudkach, aż do dnia 31 grudnia 1934 roku. Decyzją Komendanta Wojewódzkiego Policji we Lwowie Tato został przeniesiony do Policji Państwowej w powiecie Rawa Ruska z poleceniem objęcia z dniem pierwszego stycznia 1935 roku funkcji komendanta posterunku PP w Hrebennem To przeniesienie wiązało się z następną zmianą miejsca zamieszkania. Tato, zgodnie z miejscem pracy, przebywał i zamieszkał w pokoju służbowym na posterunku w Hrebennem. My zaś, Mama, Tadeusz, Mietek i ja zamieszkaliśmy w kamienicy żydowskiej w Rawie Ruskiej, bo w Hrebennem poprzednik Ojca nie zwolnił jeszcze mieszkania dla rodziny nowego komendanta. W tej kamienicy zajmowaliśmy kuchnię i pokój w amfiladzie. Mieszkaliśmy tam od 1 stycznia 1935r. do kwietnia i zmieniliśmy mieszkanie na pokój z kuchnią w domku jednorodzinnym, właścicielem którego była rodzina polska. Nie pamiętam Ich nazwiska. U Nich mieszkaliśmy do lipca 1935 roku. Nasza służąca Marysia (tak wtedy nazywano pomoc domową) codziennie nosiła ugotowany przez Mamę obiad dla Taty z Rawy Ruskiej do Hrebennego. Nie było to daleko, bo zaledwie 6 kilometrów, ale pokonywała tę drogę pieszo, bo nie było w tym czasie innych środków lokomocji na tej trasie. Tato odwiedzał nas w każdą niedzielę, to jest w dniach wolnych od pracy. Dopiero pod koniec lipca 1935 roku przeprowadziliśmy się z Rawy Ruskiej do Hrebennego. Zamieszkaliśmy tam w budynku w którym w dwóch pokojach mieścił się posterunek Policji, jeden pokój z kuchnią - służbowy był zajmowany przez posterunkowych Jurystę, Komorowskiego i później Krawczyńskiego i ich gospodynię, która gotowała Im posiłki. Mieszkanie komendanta posterunku w tym budynku składało się z dużego pokoju, kuchni i pomieszczeń gospodarczych, takich jak spiżarnia przedpokój, piwnica i strych. W piwnicy trzymano ziemniaki i beczki z kiszoną kapustą i ogórkami Strych był do dyspozycji Mamy, tam suszono pranie i składano zbędne rzeczy. Strych był też rajem dla gołębi z czego Mama nie była zbyt zadowolona. Do dyspozycji Taty - komendanta posterunku były też zabudowania gospodarcze, duży obiekt w którym mieściła się szopa, skład opału, kurnik i chlewik w którym rodzice hodowali kury i indyki a także świnkę. Do posterunku należał też duży ogród, łąka i około hektara pola. Rodzice z tego korzystali, mówiąc prawdę prowadzili małe gospodarstwo rolne .Był to spory dodatek do pensji komendanta. Z sentymentem wspominam lata spędzone w Hrebennem .Był to dla mnie okres beztroskiego, szczęśliwego dzieciństwa. W tym czasie uczęszczałem do szkół. Do drugiej klasy w Hrebermem, a do trzeciej, czwartej i piątej w Rawie Ruskiej. Z Hrebennego do Rawy Ruskiej dojeżdżałem pociągiem szkolnym relacji Rawa Ruska   -Bełżec. W dniu 2 września 1938 roku miało miejsce wielkie wydarzenie dla naszej rodziny. W tym dniu urodził się czwarty syn Henryk. Rodzice koniecznie chcieli mieć córkę, ale nie udało się. Koniec tego wspaniałego okresu w Hrebermem nastąpił z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej, to jest 1 września 1939 roku. Hrebenne opuściliśmy w nocy z 11 na 12 września 1939 roku. Ojciec zgodnie z otrzymanym rozkazem opuścił posterunek, bo wojska hitlerowskie zbliżały się już pod Lwów, Rawę Ruską i Hrebenne. Udał się w kierunku Tarnopola i tam dostał się do sowieckiej niewoli. Ojciec nie chciał rodziny pozostawić w budynku posterunku policji i tej krytycznej nocy przeprowadził nas do odległych o niecałe trzy kilometry Siedlisk. Nastąpiła przymusowa, kolejna zmiana miejsca zamieszkania.. Cały nasz dobytek, który udało się tej nocy przewieźć (furmankami) z Hrebennego do Siedlisk ulokowano w jednym pomieszczeniu w domu gospodarza, prawdopodobnie sołtysa tej wioski. W Siedliskach przeżyliśmy okres frontu wojennego. W czasie niemieckiego nalotu samolotów i bombardowania leżeliśmy plackiem w zagonie ziemniaków. Jedna z bomb spadła i rozerwała się około dwustu metrów od nas. W czasie strzelania artyleryjskiego kryliśmy się w piwnicy. Pociski artyleryjskie przelatywały nad nami czyniąc groźny świst i szum. Kiedy strzelania ustały wkroczyły do nas wojska hitlerowskie. Nie długo u nas przebywały. Po około dwóch tygodniach wycofały się i pod koniec września wkroczyła na nasze tereny Armia Czerwona. Dzisiaj wiem, że była to konsekwencja paktu Ribbentrop - Mołotow. Wtedy zdziwienie nasze nie miało granic. Nędzna to była armia w porównaniu z wojskami niemieckimi i polskimi. W Siedliskach odnalazła nas siostra Mamy, ciocia Kasia. Wspólnie organizowały naszą przeprowadzkę z Siedlisk do Żółkwi, miejsca zamieszkania rodziny cioci. Pierwsza próba pociągiem nie udała się. Dopiero około połowy października Mama najęła furmankę którą, zabrawszy najpotrzebniejsze rzeczy, dotarliśmy do Żółkwi i zamieszkaliśmy u cioci.

Rodzina Bronisława Mazurskiego

zdjęcie 1937r. w Hrebennem

/od lewej/ Bronisław, Zofia Mazurska, Staszka Hajnosz, Mieczysław,

Jan Mazurski,Zbyszek /siostrzeniec Komorowskiego/, Tadeusz,

Maryśka /pomoc domowa/ i pies Lux.

Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz